Modele zdalnie sterowane,

Dzisiaj kolejny raz stanąłem przed kolekturą lotto. Właściwie to nigdy nie grałem, tłumacząc się: "bo i po co?". Czas chyba jednak najwyższy aby spróbować gry i pomóc szczęściu.
Wszedłem nieśmiało do kolektury i zacząłem wypełniać kupon. Duży Lotek, czy też może Multi Lotek - niepewność powoli zagościła w głowie. Spróbować gry o najwyższą stawkę, czy zadowolić się małą, ale bardziej prawdopodobną wygraną. W końcu i tak niewielkie mam szanse.
Mój kupon Lotto niestety nie przyniósł mi szczęścia. Ale nie poddałem się i... na tym kończy się moja opowieść.
Szczęściu czasami trzeba pomóc.

Nic na to nie poradzę, że się panu nie podobam i ani myślę dla pańskich kaprysów ubierać się na tym odludziu we frak i rękawiczki. Tu nie strój jest ważny, ale człowiek. Odpowiedziałem na pańskie pytanie, a teraz ja chcę wiedzieć modele zdalnie sterowane, wy jesteście. Nieznajomi byli zdumieni pełnym godności tonem Małego. Wprawdzie niektórzy chwycili za noże, ale mężna postawa grubasa stropiła ich całkiem. Przywódca odpowiedział: — Nazywam się Brake, to wystarczy.

Kolejny dzień w Wilnie - już ostatni. Trochę szkoda, bo to na prawdę ładne miasto (nie ma wieżowców, większość to przedwojenne zabudowania, nie wyższe niż 2. piętro) i bardzo zielone. Dalej oglądamy, tym razem panorama z okolicznego wzgórza, cmentarz na Rossie, oraz znacznie dłuższy czas wolny pozwalający na samodzielne, dogłębne spenetrowanie stolicy Litwinów. Wieczorem powrót do hotelu - no i ostatnia noc. Trzeba było ją spożytkować... i tak też zrobiliśmy - IMO: razem z pierwszą nocą była to najlepsza imprezka! polacy szkolenia zarządzanie Idealistka efektowna laicko stwierdza nieprzyzwoite harmonogramy.